niedziela, 1 listopada 2015

"O krasnoludkach i sierotce Marysi" M.Konopnickiej

W dzieciństwie nie przepadałam za książką, próbowałam przeczytać i jakoś tak mi się dłużyła, że nigdy nie mogłam skończyć. Przeczytałam dopiero w całości, jak była lekturą obowiązkową moich dzieci.


Za to "od zawsze" bardzo lubiłam płytę ze słuchowiskiem. Szczególnie urzekła mnie jej okładka:


Prezent od Uli zainspirował mnie do stworzenia własnych bohaterów tej baśni, ale bardzo się to przeciągnęło w czasie.Niełatwo mi było zebrać wszystkie osoby i zwierzęta, ale w końcu udało się.
Lala od Uli została oczywiście Królową Tatrą, musiałam tylko zmienić jej korpus na mniejszy i odpowiednio przerobić suknię. Siedząca lala, którą wynalazłam na All - po zmianie oczu na błękitne oraz fryzury stała się Sierotką. Na krasnoludki przemalowałam dwie stare, gumowe niemowlęce zabawki.

Uleńko, bardzo Ci dziękuję za Tatrę i Tobie dedykuję ten wpis. :)

"Czy to bajka, czy nie bajka, 
Myślcie sobie jak tam chcecie.
A ja przecież wam powiadam:
Krasnoludki są na świecie."



Sierotka Marysia pasała na łące pod lasem gąski i w ten sposób zarabiała na swoje utrzymanie. Towarzyszył jej wierny, żółty psiak Gasio.




Może ze względu na swoje sieroctwo zawsze bywała poważna i zamyślona, nie bawiła się z innymi dziećmi, wsłuchiwała się w głosy natury. Umiała pięknie śpiewać i wymyślać różne piosenki.


Lis Sadełko miał chęć na zjedzenie gęsi. Namówił więc uczonego krasnoludka Koszłaka-Opałka, aby ten odwrócił uwagę czujnego Gasia. Obiecał mu dostarczenie gęsich piór.




 Gdy lis podusił gąski, gospodyni wygnała Marysię. Dziewczynka nie rozpaczała nad swoim losem i bezdomnością, tylko nad nieżywymi ptakami. Krasnal Podziomek, który usłyszał jej żałosny płacz, zaprowadził ją w wysokie góry, do jaskini, w której mieszkała potężna Królowa Tatra.






Litościwa królowa, wzruszona tym, że dziewczynka nie prosi o nic dla siebie, przywróciła życie gąskom.