poniedziałek, 11 maja 2015

Knyps z Czubkiem z baśni Charlesa Perrault'a

Dziś chcę przedstawić dwie lale będące reprodukcjami.Chłopiec nie grzeszy urodą i ma bardzo sztywne, sterczące włosy, więc rola dla niego nasunęła się sama: Knyps z Czubkiem (a według innej wersji tej baśni: Frant z Czubkiem). Lalek ma porcelanowa głowę, ręce i stopy, a reszta jest szmaciana. Początkowo jego nogi były zupełnie miękkie - mógł właściwie tylko siedzieć. Skróciłam je nieco, wstawiłam w nie drut i sytuacja bardzo się poprawiła, ale i tak stoi z pomocą stojaka dość koślawo - dokładnie tak, jak jego książkowy pierwowzór.
Z kolei księżniczka jest bardzo ładna, jej kończyny i korpus są wykonane z tworzywa, ma ruchome stawy, ale jej spojrzenie nie grzeszy zbytnio inteligencją, więc również do swej roli pasuje jak ulał.

W pewnym królestwie urodził się bardzo brzydki królewicz. Obecna przy jego narodzinach wróżka pocieszyła jego matkę, że będzie on bardzo mądry, a na dodatek - że będzie mógł swoim rozumem obdarzyć osobę, którą pokocha. W innym kraju narodziła się natomiast urocza księżniczka, która - według przepowiedni wróżki- miała być niestety strasznie głupia, ale z kolei miała moc uczynić pięknym tego, kogo pokocha.





Minęło kilkanaście lat. Książę stawał się coraz brzydszy i jednocześnie coraz bardziej rozumny.






Natomiast z księżniczką działo się dokładnie na odwrót.


Pewnego razu dziewczyna poszła do lasu. Była bardzo smutna, bo w czasie dworskiej biesiady po raz kolejny popełniła szereg niezręczności i gadała same głupstwa, aż królowa matka udzieliła jej ostrej reprymendy.






W lesie spotkała księcia Knypsa, który przyjechał z sąsiedniego królestwa, zachęcony pogłoskami o jej niezwykłej urodzie. 
Pokochał ją od pierwszego wejrzenia i poprosił o rękę, obiecując jednocześnie, że może obdarować ją rozumem. Księżniczka obiecała, że za rok zostanie jego żoną i w tej samej chwili stała się niezwykle inteligentna.



Wróciła do zamku, a cały dwór dziwił się jej niezwykłej przemianie. Zaraz zjechała się cała masa konkurentów do jej ręki, których niegdyś odstraszał jej brak rozumu. Żaden jednak nie wydał jej się dość mądry. Wśród tego powodzenia zapomniała niestety o danym przyrzeczeniu.
Po upływie roku, gdy przechadzała się po lesie, spotkała księcia Knypsa, który przypomniał o danym słowie.



Jednocześnie powiedział, że w mocy księżniczki jest uczynić go pięknym, jeśli tylko zechce go pokochać. Księżniczka oddała mu swą rękę i w tej samej chwili spojrzała na niego zupełnie inaczej:

"Ależ to nadzwyczaj przystojny kawaler! - pomyślała. - Miło na niego patrzeć. Patrzy na mnie  nieco z ukosa, ale jest to pełne wdzięku spojrzenie zakochanego. Stąpa niezwykle elegancko, modnie, opadając na jedną nogę, włosy ma tak bujne, że układają mu się w piękny czub."












"Czasem wróżka czar przemian w ręce ci oddaje,
by życie ci rozbłysło urokiem i wdziękiem, 
a wówczas to, co kochasz, mądre się wydaje,
a co kochasz serdecznie - wydaje się piękne."

I żyli długo i szczęśliwie, jak to zwykle w baśniach bywa...

Basia i Terenia z "Nocy i Dni" w lesie z córkami

Już ze trzy lata temu kupiłam plastikowy, zniszczony wózeczek dla lal, którego jedynymi zaletami były niska cena oraz "stylowy" kształt. Miał bardzo zniszczona budkę, a na dodatek podczas przechowywania ułamała mu się rączka. Na szczęście udało mi się go całkiem znośnie odnowić. Zasiadła w nim mała, wykonana całkowicie z porcelany laleczka sygnowana Ashton Drake, która dostała ode mnie nowy strój. (Firmowy w postaci kusego kaftanika i opadających nieco majtek nie przypadł mi zbytnio do gustu.) Lala została Agnisią - najstarszą córką Basi Niechcic. Dwie średnich rozmiarów porcelanki (jedną nabyłam za bezcen z powodu odłupanego kawałka nogi, który uzupełniłam glinką samoutwardzalną) grają z kolei rolę córek Tereni. Co prawda Sabina i Oktawia bardziej różniły się wiekiem od Agnisi, ale przynajmniej jeden szczegół się zgadza: otóż jedna z nich bardzo chciała wyglądać na starszą, niż była i koniecznie domagała się długiej sukni, druga natomiast - chciała jak najdłużej być dzieckiem. Całe towarzystwo zabrałam na sesje zdjęciową do lasu.Panie, otoczone dziećmi, zasiadły w słońcu na składanych, zielonych krzesełkach.