niedziela, 24 sierpnia 2014

"Dziecię elfów" H.Ch.Andersena, czyli Calineczka

Od najwcześniejszego dzieciństwa towarzyszyła mi - czytana najpierw przez mamę, a później samodzielnie- wydana przez Naszą Księgarnię książka "Dziecię elfów" - czyli baśń o przygodach malutkiej dziewczyneczki, którą przybrana matka znalazła wewnątrz czarodziejskiego kwiatu, otrzymanego od czarownicy.


Nic więc dziwnego, że od dawna chciałam znaleźć swoją lalkową Calineczkę. Okazja nadarzyła się w związku z zakupem pary malutkich (mierzących około 15 cm w pozycji siedzącej) laleczek sygnowanych przez Marie Osmond.
Wykonanie zarówno laluszek, jak i ich strojów jest dopracowane w każdym detalu, z tym że moja Calineczka przyjechała do mnie w samych skarpetkach, co mi specjalnie nie przeszkadza, gdyż i tak będzie występować boso. Jej strapiona minka pasowała mi do tytułowej bohaterki baśni, która wpadała ciągle w coraz gorsze tarapaty.
    Przybrana matka niedługo cieszyła się ze swojej uroczej,  malutkiej córeczki. Pewnej nocy, gdy Calineczka spała słodko w łupinie orzecha włoskiego, porwała ją na żonę dla swego odrażającego syna obrzydliwa ropucha.
Aby uniemożliwić dziewczynce ucieczkę, ropucha posadziła ją na liściu nenufara na samym środku rzeki.
Według ilustratorki - Olgi Siemaszko -wyglądało to tak:

A według mojej wizji, tak:


Na szczęście rybki odgryzły łodygę i liść popłynął z prądem. Do Calineczki przyfrunął biały motylek. Dziewczynka przywiązała go paskiem od sukienki do liścia - i holowana w ten sposób popłynęła jeszcze szybciej.




    Z liścia porwał Calineczkę chrabąszcz, który również chciał ja za żonę, ale później - za namową rodziny rozmyślił się. Maleńka dziewczynka została zupełnie sama. Póki trwało lato, żywiła się rosą i nektarem z kwiatków, ale gdy nastała zima, omal nie zamarzła na śmierć.
Na szczęście trafiła do przytulnej norki myszki polnej, która dała jej schronienie w zamian za pomoc w gospodarstwie i opowiadanie pięknych bajek.





Mysz miała znajomego kreta, który przychodził do niej w odwiedziny wybudowanym przez siebie podziemnym korytarzem. Gdy pewnego razu zabrał mysz i Calineczkę na przechadzkę po tunelu, zobaczyli pochowanego pod ziemią martwego ptaszka.Calineczce zrobiło się strasznie żal małej, nieżywej jaskółki. W nocy wymknęła się z nory myszy, aby jeszcze raz się z nią pożegnać. Wtedy zauważyła, że ptak jeszcze żyje - skostniał tylko od zimna. Calineczka okryła jaskółkę jak mogła najlepiej suchą trawą i całą zimę się nią troskliwie opiekowała w tajemnicy przed myszą i kretem, którzy nie lubili ptaków.


Gdy nastała wiosna, jaskółka odleciała. Chciała zabrać Calineczkę ze sobą, ale dziewczynka nie chciała okazać się niewdzięczną względem litościwej myszy.
Pewnego dnia kret oświadczył się o rękę Calineczki. Malutka odmówiła, ale mysz zmusiła ją do wyrażenia zgody, grożąc, że ja ugryzie swymi ostrymi, wielkimi zębami, jeśli będzie dalej stroiła fochy.


Calineczka z bólem serca szykowała swoja wyprawę do ślubu, który miał odbyć się jesienią. Gdy wyszła ostatni raz spojrzeć na jasny świat, kwiaty i słońce, nadleciała jaskółka, która właśnie szykowała się do odlotu do ciepłych krajów. Zabrała dziewczynkę ze sobą.
W pięknej, zamorskiej krainie Calineczka we wnętrzu kwiatu spotkała równego jej wzrostem, ślicznego, skrzydlatego duszka kwiatów, który był królem wszystkich innych kwiatowych duszków. Gdy poprosił ją o rękę - z radością wyraziła zgodę. Została królową kwiatów i przybrała imię Maja.
C.d.n. gdy uszyję ubranko dla Elfa oraz zrobię im skrzydełka. Pokażę też wtedy zdjęcie z ropuchami, na razie muszę kończyć, jutro praca. :)

15 komentarzy:

  1. Calineczka jest przesłodka:) Bardzo mi się podobają te zdjęcia na liściu lilii wodnej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że Ci przypadły do gustu "wodne" ujęcia. :) Długo myślałam, jak zrobić rzekę - wreszcie powstała na bazie srebrnej folii aluminiowej i niebieskich worków na śmieci. ;)

      Usuń
  2. Jak zwykle pięknie wszystko pokazałaś :):) Calineczka słodziutka , aż chce się ją w piętki połaskotać.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mała ma rzeczywiście ładniutko odlane stopki, aż nie żal, że gdzieś przepadły jej butki. :)

      Usuń
  3. Calineczka jest cudna. Ale podziwiam też mysz i kreta i piękne mebelki, a najbardziej jaskółkę. Gdzie ją zdobyłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mebelki są "dyżurne" - stanowią tło do różnych ujęć. Nawiasem mówiąc, mebelki lalkowe lubię chyba prawie równie mocno, co same lale. :) Zwierzyniec łącznie z jaskółeczką udało mi się znaleźć na all.

      Usuń
  4. Pięknie tą bajkę ujęłaś, a Calineczka przeurocza :D
    Czekam na c.d i na Elfa :D
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Postaram się w miarę możliwości szybko dokończyć tę fotoopowieść. :)

      Usuń
  5. Cudna mala istotka!!! Piekne zdjecia i prawdziwie basniowe aranzacje !!! Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Te baśniowe motywy pozwalają mi oderwać się trochę od średnio wesołej rzeczywistości... :)

      Usuń
  6. całuśne te usteczka, a zwierzyniec imponujący - już nie mogę się doczekać Twej wizji Mai...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odwiedziny i wnikliwą lekturę moich poprzednich wpisów, a także wszystkie przemiłe komentarze. :) Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  7. O jak piękna Calineczka , cudny słodziak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Miałam szczęście, że udało mi się niedrogo wylicytować tego maluszka. :)

      Usuń
  8. Jestem porażona ,nie mogę się na patrzeć ,jesteś czarodziejką w swojej krainie baśni.Lalka urocza.

    OdpowiedzUsuń