czwartek, 10 października 2013

Saga Niezgódków c.d.

Początek tej historii już jakiś czas temu zaprezentowałam na końcu posta "Pan Kleks i Adaś Niezgódka z rodzinką", ale nie wiem, czy ktoś to zauważył, zresztą tamten post stał się już zbyt długi. Dlatego c.d. sagi o bohaterach "Pana Kleksa" postanowiłam przedstawić w nowym wpisie.
Marynarzyka pokazywałam kiedyś na Pingerze, jego zimne i jakby puste oczy skojarzyły mi się ze sztucznym człowiekiem zrobionym przez Pana Kleksa. Gdy udało mi się dokupić jego siostrę-bliźniaczkę w marynarskim stroju, nasunął mi się pomysł na wykorzystanie ich w tej baśni. :)

W Alamakocie Pan Kleks rozwija swoją działalność naukową w różnych dziedzinach, między innymi w kwestii produkcji na masową skalę Bąbli - człowiekopodobnych robotów do wszystkiego. Król Kwaternoster z królową Różą dalej władają państwem,  Dalia i Hotrensja żyją szczęśliwie u boku bliźniaków - ogrodników, mających wysokie stanowiska na dworze szwagra, a państwo Anemon i Multiflora Lewkonikowie cieszą się pomyślnością córek...
Alojzy Bąbel - niegdyś przyczyna zgryzot i kłopotów Pana Kleksa, obecnie (po odpowiednim uregulowaniu śrubek i trybików w głowie) dowód jego geniuszu- pełni w Alamakocie zaszczytną funkcję admirała floty.




Pewnego dnia Dalia i Hortensja zostają zaproszone do swojej siostry - królowej...
 
 
Nagle rozległy się odgłosy trąb i nadszedł Król Kwaternoster.

 
 
 
 



 



 





A oto portret Piwonii:

 
Królowa Róża energicznie przystąpiła do realizacji swojego pomysłu. Odwiedziła w laboratorium Pana Kleksa, który przyjął ją, nie przerywając prowadzenia swoich doświadczeń kleksycznych. Na szczęście właśnie otrzymana przez niego nowa substancja miała przepiękny różany zapach, który rozchodził się po całym pomieszczeniu.
 
 
 Róża poprosiła pana Ambrożego o skonstruowanie bliźniaczej siostry Alojzego Bąbla, zaprogramowanej przede wszystkim jako gosposia. Alojzyną Bąblówna mogłaby poprowadzić gospodarstwo Alojzego i Piwonii, wyręczając poetkę w nielubianych przez nią pracach domowych. Uczony odparł, że to zadanie dla niego zaszczyt. Obiecał, że niezwłocznie weźmie się do pracy.
 
 
Róża poprosiła pana Ambrożego o kolejna przysługę, a było nią zsyntetyzowanie kochalginy, którą można będzie podać Piwonii, aby zapałała uczuciem do Alojzego. Co do pana admirała, to przy najbliższym przeglądzie uczony powinien tak przestawić trybiki w jego głowie, aby zapragnął poślubić jej siostrę Piwonię.
 

Także i te polecenia Pan Kleks obiecał spełnić.
 
 
 
I rzeczywiście - w bardzo niedługim czasie została zaprezentowana światu Alojzyna Bąblówna - niezrównana domowa gosposia. Aby każdy wiedział, że to żeńska odmiana Alojzego - Pan Kleks ubrał ją w hybrydę stroju marynarskiego i ubrania gosposi.
 
 
 
Następnie uczony zabrał się za syntezę kochalginy.
 
 
 
Gdy skończył, była już późna noc.
 
 
Jako solidny naukowiec, pierwszą dozę postanowił przyjąć osobiście, aby na sobie sprawdzić, czy nie będzie żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych. Wiedział, że o tej porze nikt nie wchodzi do jego laboratorium, sądził więc, że zakochanie się mu nie grozi...
 
Nie wiedział jednak, że do Alamakoty przybyła właśnie Ada - bliźniacza siostra jego ulubionego ucznia Adasia Niezgódki. Młoda panna po nacieszeniu się swymi cudem odnalezionymi rodzicami przyjechała na tę baśniową wyspę, aby studiować pod kierunkiem pana Kleksa, gdyż droga naukowa była jej życiowym powołaniem. Ada weszła do laboratorium właśnie wtedy, gdy pan Ambroży opróżnił fiolkę z kochalginą...
 
 
 
Łatwo przewidzieć, co się wtedy stało... Ambroży Kleks w płomiennych słowach wyznał Adzie swą miłość i poprosił ją o rękę...
 
 
Ada - która znała pana Ambrożego z pełnych zachwytu opowiadań Adasia, nawet nie śmiała marzyć o takim wielkim szczęściu. Różnica wieku nie stanowiła dla niej przeszkody, tym bardziej, że Pan Kleks posiadł sekret wiecznej młodości. Z ochotą zgodziła się zostać jego żoną.
 
I tak wkrótce odbyły się dwa śluby. Piwonia wyszła za Alojzego Bąbla.
 
 
Jako romantyczka i marzycielka zaprojektowała dla siebie strój ślubny w dawnym stylu, z kilkumetrowym koronkowym welonem...
 
 
Natomiast Ada, której spieszno było zakończyć wszystkie ceremonie i zaszyć się wraz z mężem w laboratorium wśród odczynników, retort, kolb, cylindrów miarowych i probówek, wybrała skromną, płócienną sukienkę, która będzie mogła później służyć jako laboratoryjny fartuch. Do tego kupiła sobie biały kapelusz z piórami i woalką.
 
 
Do zdjęcia na prośbę męża obróciła go jednak tyłem do przodu, aby lepiej było widać jej twarz. Z kolei Pan Kleks na tę okazję zgodził się zmienić swój zwariowany kapelusz, z którym się nigdy nie rozstawał, na elegancki cylinder.
 
 
 
Na takim doniosłym wydarzeniu nie mogło zabraknąć państwa Niezgódków. Ta para naukowców wciąż podróżuje po różnych dalekich krajach, pomimo już bardzo zaawansowanego poważnego stanu Rezedy. Biedaczka wolałaby czasem zwolnić trochę tempo i wypocząć, ale trudno - wiedziała, że wychodzi za szalonego naukowca, dla którego najważniejsze jest poznawanie świata i jego tajemnic. Podczas robienia fotografii dwóm młodym parom, przyszli rodzice również postanowili uwiecznić się na zdjęciu:
 
 
 
 
c.d.n.
 
 

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Układałam ją sobie w głowie od dawna, a teraz wreszcie znalazłam czas, aby wszystko obfotografować, :)

      Usuń
  2. O Pan Kleks odnalazł swoja drugą połowę.
    Bardzo podoba mi się Pan Niezgódka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Gdy tylko zopbaczyłam kiedyś na all uśmiechniętego rudzielca w okularkach, od razu skojarzył mi się z Adasiem Niezgódką. :)

      Usuń
  3. Hahaha :D Jak ja lubię Niezgódków :D Od dawna wyczekiwałam kolejnej części ich przygód, aż się doczekałam ;) Ożeniłaś Pana Kleksa.. teraz ciekawość mnie zżera co tu się jeszcze wydarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Weroniko! Moja wczorajsza odpowiedź gdzieś zniknęła, więc piszę jeszcze raz. Pewnie samo życie zainspiruje mnie do napisania dalszego ciągu tej baśni... :)

      Usuń
  4. No i nie wiem - co bardziej podziwiać - sposób przedstawienia historii , lalki czy ich ciuszki ...
    Wszystko bardzo mi się podoba !!!! :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że Ci się podobają. Ta lalkowa rodzina żyje sobie u mnie własnym życiem już parę lat i zajmuje specjalne miejsce w moim sercu. :)

      Usuń
  5. Rewelacyjny wpis ,historia i aktorzy powalają.Gratulacje dla autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Uleńko! Cieszę się, że Ci się spodobało. :)

      Usuń
  6. Piękna, zabawna historia, wspaniale ilustrowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Niedługo mam nadzieję przedstawić córeczkę Adasia i Rezedy. :)

      Usuń
  7. ale się tutaj zaślubiło, aż się wszędzie zabieliło...
    rozbawił mnie Pan Kleks - a Piwonia rzeczywiście wygląda na marzycielkę...

    OdpowiedzUsuń