sobota, 28 września 2013

"Mała księżniczka" F.H.Burnett

Książka, do której starałam się dobrać prezentowane dziś lale, jest jedną z moich ulubionych. Pierwszy raz czytała mi ją moja Mama, gdy miałam około pięciu lat, później wielokrotnie do niej wracałam. Pomysł, aby wystylizować lalki na Sarę Crewe i jej przyjaciółki, narodził się w mojej głowie ponad pół roku temu, gdy na All ujrzałam... wcale nie główną bohaterkę powieści, lecz... małą pannę Ermengardę Sain John. Zdjęcia z aukcji:



Według opisu z książki była to dziewczynka tłusta,  powolna, poczciwa, o niebieskich oczach i jasnych włosach splecionych w warkocz, który czasem gryzła. Na swoje nieszczęście była największym tępakiem w szkole i natychmiast zapominała wszystko, czego się nauczyła. Jej bardzo mądry i wykształcony ojciec zalecił przełożonej pensji dla dziewcząt, aby ją zmuszać do nauki, skutkiem czego "wiekszą część życia spędzała w niełasce, bądź we łzach".
Lala dostała ode mnie perukę z warkoczem i  szkolny mundurek, który uszyłam z granatowego weluru:




Główna bohaterka powieści- Sara Crewe, córka młodego, przystojnego, zamożnego, do szaleństwa ją kochającego kapitana Ralfa Crewe, przyjechała na pensję do Londynu prosto z Indii, gdzie stacjonował jej ojciec. Była nad wiek dojrzała, inteligentna, zdolna, obdarzona świetną pamięcią, wprost "pochłaniała" książki. Język francuski, będący największą zmorą małej Ermengardy, Sara znała tak dobrze jak swój ojczysty angielski, gdyż jej zmarła przy porodzie matka była Francuzką i ojciec często z nią w tym języku rozmawiał.
Sara Crewe miała szarozielone, otoczone długimi, czarnymi rzęsami oczy i czarne włosy. Pasującą do tego opisu lalę znalazłam na ebayu. Według książki, Sara była najlepiej ubraną dziewczynką na pensji, gdyż jej tatuś kupił jej niezwykle liczną i zbytkowną garderobę, z drugiej jednak strony -według książkowego opisu na zajęcia szkolne pokojówka ubrała ją w granatowy mundurek i przewiązała włosy granatową wstążką, więc lala dostała żakiecik i spódniczkę takie jak Ermengarda, choć nieco bardziej ozdobione koronką. Różowa, fabryczna, bardzo ładna sukienka przydała się natomiast do drugiej części stylizacji. Wymieniłam lali nieco sfatrygowaną perukę i z wielkim trudem dokleiłam czarne rzęsy.


 


 
 Sara była dziewczynką bardzo wrażliwą na cudzą krzywdę, pełną współczucia dla wszystkich ludzi smutnych, pogardzanych, czy poniżanych. Gdy zobaczyła, jak źle jest na pensji traktowana panna Sain John, od razu postanowiła zostać jej serdeczną przyjaciółką.


Zaofiarowała Ermengardzie swoją pomoc w nauce języka francuskiego, pomagała jej również w nauce historii i innych przedmiotów, w przystępny i atrakcyjny sposób opowiadała to, co przeczytała w książkach.








 
 
Następną dziewczynką, którą Sara wzięła pod swoją opiekę, była najmłodsza na pensji uczennica - czteroletnia Lotka Legh, którą po śmierci matki oddał na pensję lekkomyślny młody tatuś, który nie miał pojęcia, co począć z rozpieszczonym do najwyższych granic i nieznośnym dzieckiem. Kiedy Lotka czegoś chciała, albo czegoś nie chciała, wybuchała rozdzierającym płaczem. Ponieważ zaś chciała zazwyczaj tego, czego jej nie było wolno, a nie chciała tego, co by było dla niej dobre, jej przenikliwe wrzaski słychać było często w różnych miejscach pensji panny Minchin. Mała wykorzystywała fakt, że jest półsierotą i skargami, że "nie ma wcale mamy"usiłowała wymusić współczucie.
Do tej roli rewelacyjnie - moim zdaniem -pasuje klęcząca i płacząca lala:




 
 
Nie przeszkadzają nawet nieco roztargane loczki lali, gdyż Sara wzięła ją pod swoją opiekę właśnie po wielkiej histerii wywołanej faktem, że dziewczynka za nic nie chciała dać się uczesać pannie Minchin. Sara pocieszyła Lotkę, opowiadając jej, jak pięknie jest w Niebie, gdzie razem przebywają ich mamy, a następnie zaofiarowała się, że tutaj, na pensji, będzie przybraną mamą Lotki. Odtąd mała pokochała ją całym sercem, a Sara z wielką cierpliwością starała jej się wpoić nieco ogłady.



 
 
Trzecią podopieczną Sary była posługaczka Rózia, z której stylizacją miałam największy problem. Różia była popychadłem, pomywaczką i jednocześnie służącą "do wszystkiego"- wychudzoną, zabiedzoną, wiecznie wystraszoną i nędznie ubraną dziewczynką.
Trudno mi było jednak wystylizować lalkę na kocmołucha, więc tutaj minęłam się nieco z treścią książki. Zresztą uznałam, że skoro Rózia chodziła palić w piecach w pokojach panienek, to musiała jakoś w miarę porządnie wyglądać...
Na All - ku mojej wielkiej radości- wylicytoiwałam sygnowaną lalę z ruchomą główką i obtłuczoną dłonią: 
 


 
Lala była trochę zbyt niska w stosunku do pozostałych bohaterek, a jej dłonie były niepeoporcjonalnie duże w stosunku do stóp, tak więc zdecydowałam się na "przeszczep" głowy na inny korpus z odpowiednimi rękami. Stopy - ponieważ są bardzo ładnie wymodelowane - również zostały przeniesione i zastąpiły te od korpusu, bardzo topornie wykonane. Fabryczny fartuszek lali został wyprany, wykrochmalony i podłużony. Sukienkę wybrałam spośród "przydasiów", a czepek uszyłam z białego płótna.
 
Pewnego wieczoru wyczerpana Rózia przyszła z wiadrem węgla do wykwintnego pokoiku Sary, aby posprzątać i napalić w kominku. Na chwilę przysiadła w wygodnym fotelu rozmyślając o szczęśliwym losie mieszkającej tu uczennicy. Była tak zmęczona po całym dniu ciężkiej pracy, że sama nie wiedząc kiedy usnęła.
 
 

 

 

 

Tymczasem Sara, wystrojona w różową sukienkę i wianek z pączków róż wróciła z lekcji tańca, na której uczyła się nowych kroków i w pierwszej parze fruwała po sali jak wielki, różowy motyl.





 
Gdy Rózia obudziła się i zobaczyła Sarę, była pewna, że za takie zuchwalstwo wyrzucą ją natychmiast z pracy. Śmiertelnie przerażona, błagała ją pokornie o przebaczenie.







Oczywiście Sara wcale się nie gniewała. Przyjaźnie i miło porozmawiała z małą pomywaczką, a na pokrzepienie dała jej duży kawałek ciasta.


 Odtąd zajęła się dokarmianiem małej pomywaczki kupowanymi w mieście wyrobami garmażeryjnymi. Dla Rózi ważniejsze chyba jednak od dostarczanego przez Sarę jedzenia była okazywana życzliwość i sympatia. Łatwiej jej się żyło, gdy wiedziała, że codziennie podczas sprzatania pokoju panienki może liczyć na kilka ciepłych słów, a czasem - na kolejną część baśni, opowiadanej w odcinkach przez Sarę.


 
 

Częściowo ze względu na wyszukane, godne najwyższych sfer maniery, a częściowo - na bajeczny majątek posiadany przez jej ojca, (kapitan Crewe stał się bowiem niespodziewanie współwłaścicielem kopalni diamentów) - koleżanki zaczęły nazywać Sarę "księżniczką" - stąd tytuł książki.

Ostatnią z mojego zestawu  jest Emilka -"lalka dla lalki". W książce Sara dostała ją od ojca na pożegnanie, gdy odjeżdżał do Indii, zostawiając ją na londyńskiej pensji. Ta ukochana zabawka Sary miała bogatą garderobę, miniaturowy serwis do herbaty oraz swój fotelik, w którym siedziała sobie przed kominkiem. Obdarzona bujną fantazją dziewczynka wyobrażała sobie, że lalka wszystko słyszy i rozumie, rozmawiała z nią jak z żywą osobą. Wszystkie uczennice  podziwiały Emilkę i cieszyły się, gdy Sara pozwalała im się nią pobawić.



Szczęśliwe i beztroskie życie Sary pewnego dnia legło w gruzach. Jej ojciec zbankrutował i krótko po tym umarł na tropikalną febrę. Ponieważ nie miała żadnej rodziny, została nędzarką na łasce okrutnej panny Minchin. Wtedy właśnie pomogła jej przetrwać wierna przyjaźń Ermengardy, Rózi i Lotki.Całkowicie pozbawiona pieniędzy, ubrana w najstarsze, wyrośnięte i zniszczione rzeczy, pogardzana przez większość dawnych koleżanek, wyzyskiwana przez przełożoną pensji i nawet kucharkę - Sara z wielkim hartem ducha nadal potrafiła zachowywać się jak mała księżniczka.

Książka - jak to poweść dla dzieci- kończy się oczywiście happy endem, jednak opowiadanie całej treści nie jest tematem dla tego lalkowego bloga. Niemniej - wszystkich, którzy nie czytali tej ksiązki, gorąco do tego zachęcam. ;)

23 komentarze:

  1. Świetnie wystylizowałaś te lalki:) aczkolwiek trochę mi brakuje surowej dyrektorki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Stylizacja panny Minchin byłaby ciekawym wyzwaniem, ale nie posiadam lalki o "dorosłych" kształtach, odpowiednio wysokiej. :)

      Usuń
  2. Rewelacyjnie ujęłaś bohaterki treści książki :)
    Mała księżniczka to jedyna ,moja również, ulubiona do której co jakiś czas powracam,niezmiennie od lat
    60-tych /mam ten sam egzemplarz z owych czasów/.
    Swoją Sarę też już wystawiłam,nie jest tak piękna jak Twoja :)
    brakuje jej tylko Emilki,ale jak znajdę odpowiednią to jej dodam :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja też jeszcze od czasu do czasu lubię sobie tę książkę poczytać. Mój stary egzemplarz rozleciał się już na części, bo kartki byly klejone. :(

      Usuń
  3. Bardzo dobrze dobrałaś lalki do zilustrowania "Małej księżniczki" - to piękna książka - ileż łez nad nią wylałam ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja do tej pory lubię sobie czasem powzruszać się przy lekturze... :)

      Usuń
  4. Książkę bardzo lubiłam, a bohaterki do inscenizacji dobrałaś znakomicie! Śliczne wszystkie panny i jakie charakterne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Madziu! W ten oto sposób znalazłam zastosowanie dla trzech "smutasów", które ostatnio znalazły się w kręgu moich szczególnych zainteresowań. ;)

      Usuń
  5. Pamiętam tą bajkę z dzieciństwa.. jeśli mnie pamięć nie myli doczekała się chyba nawet ekranizacji.. :) Jak zwykle z wielką przyjemnością przeczytałam cały wpis :) Oglądając zdjęcia świetnie obsadzonych w rolach Sary i jej koleżanek lalek, oczyma wyobraźni można przenieść się na pensję gdzie rozgrywa się akcja książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo się starałam stworzyć psujące do treści dekoracje - wyszukałam na strychu i wyszorowałam starą tablicę, pamiętającą jeszcze moje dzieciństwo, do produkcji kominka zużyłam pół kilo glinki samoutwardzalnej. ;)

      Usuń
  6. jak pięknie zrobiona opowieść - chociaż znam tą historię to czytałam zafascynowana :) prześliczne stylizacje i lalki świetnie pasujące do swoich ról. no super po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo starałam się napisać posta w taki sposób, aby osoby nieznające książki mogły się zorientować, kogo przedstawiają lale, a jednocześnie - aby nie zanudzić tych, które książkę znają. Cieszę się, że mi się to udało. :)

      Usuń
    2. Cudowna opowieść rekwizyty trafione ,lalki rewelacyjne.Jestem zachwycona Twoimi umiejętnościami.

      Usuń
    3. Dziękuję, Uleńko! Przy robieniu rekwizytów typu kominek fajnie się pobawiłam lepiąc z gliny i wspominając czasy dzieciństwa... :)

      Usuń
  7. To moje ukochane książki - jak jeszcze stworzysz Małego lorda to będę w niebie:)
    Dlatego jak widzę delikatną białą porcelankę to mówię Sara choć to imię oficjalnie ma u mnie tylko jedna bladzioszka:)
    Zachwyciła mnie Lotka - cudna rozryczana minka:) i zamyślona minka Rózi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja też lubię tę płaksę,ma tak rozczulająco wymodelowane usteczka. Natomiast Rózia nadała mi się do tej roli szczupłością oraz takim "wygłodzonym" wyrazem oczu. :)

      Usuń
  8. Na pingerze przesłałam prywatną wiadomość :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo Ci dziękuję i też przez pingera wysłałam odpowiedź. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakim cudem ja wcześniej tutaj nie trafiłam??? Hasła lalka + baśń to przecież to, co kocham najbardziej! Obitą lalkę z fartuszku mam również szczęście posiadać w kolekcji i jest to jedna z moich ulubionych, przez jej słodką buzię i piękne nóżki.

    Tak ogólnie to ślicznie i bardzo trafnie stylizujesz swoje lalki. Chciałabym kiedyś zobaczyć w Twoi wykonaniu Małego Księcia i jego Różę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mnie tu odnalazłaś. :) Mam lalka, który pasuje mi na Małego Księcia, mam Lisa, ale nie mogę jakoś wymyślić jak miałaby wyglądać jego Róża. :)

      Usuń
    2. Ja jak czytałam tę książkę to sobie zawsze wyobrażałam Różę jak w tej piosence: http://www.youtube.com/watch?v=g0lbfEb8MMk
      (chodzi mi o tę białą z rosą na kołnierzyku).

      Usuń
    3. Wielkie dzięki za inspirację! Ta biała Róża jest przepiękna i coś mi po trochu zaczyna switać. :)

      Usuń
  11. czarnowłosa zachwyca <3 >3 >3

    OdpowiedzUsuń