środa, 31 lipca 2013

Pan Kleks i Adaś Niezgódka z rodzinką

Wielu osobom znana jest z pewnością "Akademia Pana Kleksa" J.Brzechwy oraz jej dalsze części: "podróże Pana Kleksa" oraz "Tryumf Pana Kleksa".
Mnie najbardziej podoba się część trzecia. Zainspirowana wydarzeniami w niej przedstawionymi, na moim blogu na Pingerze zaczęłam tworzyć dalszy ciąg, z czego wyszła nieomal saga rodu Niezgódków...
Ponieważ postanowiłam przenieść się całkowicie na Blogspota, powoli biorę się za kopiowanie watków baśniowych, które chcę mieć w jednym miejscu, tym bardziej - że moi Niezgódkowie "żyją własnym życiem" i nie pożegnałam się z nimi na moim blogu.

Tak więc najpierw przedstawiam Pana Kleksa w moim wykonaniu:


Oczywiście tworzy jakieś tajemnicze i magiczne eliksiry w swoim laboratorium...



Pierwotnie lalek wyglądał następująco:

 
 
A oto ulubiony uczeń Pana Kleksa - Adaś Niezgódka:
 
 
 
Panna Rezeda Lewkonikówna pojawiła się w części III: "Tryumf Pana Kleksa". Była ona córką pięknej Multiflory i Anemona Lewkonika, hodowcy róż. Pomimo tego, że podobnie jak pozostałe cztery siostry, nosiła „kwiatowe” imię, natura nie obdarzyła jej urodą. Dopiero sok owocu gungo w Alamakocie spowodował, że znikła gdzieś cała brzydota rysów twarzy, mimo że zostały one niezmienione. Adaś zakochał się w niej z wzajemnością.
 
 
Trzecia część trylogii o Panu Kleksie kończy się tym, że Rezeda i Adaś, po przyjeździe z baśniowych wojaży, wspólnie z jego rodzicami, ustalają datę ślubu. Ale według mnie - ta dobrana para młodych i ambitnych naukowców, zgłębiających m.in. filologię ptasią - nie miała czasu na tak szybkie zakładanie rodziny.
Kolejne zdjęcia przedstawiają przygotowania Adasia i Rezedy do podróży dookoła świata.
Najpierw trzeba było ustalić dokładną trasę...
 
 
A następnie znaleźć jakiś kompromis pomiędzy ilością ubrań, które chciała zabrać Rezeda, a ilością książek, które pragnął wpakować do kufra Adaś...
 
 
 
W trakcie dalekich wojaży młodzi naukowcy dotarli na Wyspę Marzeń. Tutaj też postanowili połączyć się dozgonnym węzłem małżeńskim.


 
 
Na Wyspie Marzeń panuje zwyczaj, że każda para, która tutaj bierze ślub, może zupełnie za darmo spędzić swój  miodowy miesiąc w luksusowym apartamencie, korzystając z uroków tej magicznej wyspy.
Tak więc, młodzi małżonkowie urządzali sobie romantyczne pikniki w lesie,
 
 
 
 
spacerowali, nie zapominając o swoich skrzydlatych podopiecznych, od których uczyli się ptasiej mowy,
 
 
obserwowali roje wielobarwnych motyli,
 
 
 
jeździli na wycieczki drabiniastym wozem,
 

słuchali szumu morskich fal...

 


zażywali wywczasu nad jeziorem...


 
 
Każdy wieczór spędzali w swoim luksusowym apartamencie według ustalonego przez Adasia konkretnego planu:

 Najpierw trzeba było przeczytać po jednym rozdziale z jakieś mądrej książki....

 
 
Następnie poćwiczyć intelekt grając w szachy
 
oraz w master minda...
 
Poćwiczyć z  podopiecznymi ptasie języki...
 
Ułożyć kilka układanek, ćwicząc myślenie, zręczność i cierpliwość...
 
A na koniec dopiero można było zdjąć okularki i przejść do bardziej romantycznej części wieczoru...
 


Każdy poranek zaczynał się od czarnej kawy ze śmietanką, podawanej prosto do łóżka.
 
Niestety - wszystko, co dobre, prędko się kończy. Pewnego dnia państwo Niezgódkowie musieli wyruszyć w dalszą podróż. Gdy oczekiwali na statek, płynący do Alamakoty, spotkała ich niesamowita przygoda.
 
 
 
 
 
 

 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 


Tymczasem w Alamakocie rządził król Kwaternoster, niezwykle szczęśliwy z poślubienia siostry Rezedy - Róży Lewkonikówny.



Lalek ten był pierwotnie dość brzydką lalką, nad którą postanowiłam się zlitować i coś z nią zrobić:


Siostry Rezedy - Dalia i Hortensja poślubiły natomiast dwóch braci - bliźniaków Pulba i Bulpa, trudniących się ogrodnictwem. Oczywiście królowa Róża utrzymywała z rodziną ożywione kontakty.









Swoją pierwszą rocznicę ślubu Adaś i Rezeda świętowali w chińskiej restauracji, delektując się wonną herbatą. Oczywiście każde z nich przygotowało prezent - niespodziankę dla współmałżonka.


Rezeda otrzymała od Adasia piękny medalion z fotografią, upamiętniającą miesiąc miodowy spędzony na Wyspie Marzeń. Podarek sprawił jej ogromną radość, taką samą, jaką odczuła autorka tego bloga, gdy otrzymała ten misterny drobiazg od Madzi z Kliniki Lalek. :) Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję! Długo to trwało, zanim pokazałam ten medalion na blogu, ale czekał on na wplecenie w historię Niezgódków...

 
 
 
Natomiast Adaś otrzymał podarek, którego znaczenia - jak to zatopiony w rozmyślaniach naukowiec - początkowo się nie domyślił...
 
 
Zdziwiony wyjął z otrzymanego od żony pudełka malutkie, białe miękkie buciki i odchrząknął zakłopotany:
 "Eee... hm... kochanie - są śliczne, ale ... chyba... trochę na mnie będą za małe... No... i... chyba nie bardzo pasuje, żeby dorosły mężczyzna takie nosił.... Oczywiście... bardzo ci jestem wdzięczny... ale..."
Rezeda przerwała te niezręczną przemowę słowami:
"Kochanie, ale przecież to nie ty je będziesz nosił..."
Tu Adaś się zirytował:
"A kto w takim razie!!!???"
Zarumieniona Rezeda szepnęła:
"No, przecież nasze dzieciątko..."
Uszczęśliwiony bezgranicznie Adaś porwał żonę w objęcia.
 
 
 
 

11 komentarzy:

  1. Uwielbiam Niezgódkowe opowieści!
    Bardzo się cieszę, że przenosisz tu swoje bajkowe opowiadania!
    A Pan Kleks i reszta towarzystwa wyszedł znakomicie- aż trudno poznać pierwotny materiał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Madziu! Żmudna to robota, ale chcę mieć tu swoje wszystkie baśnie, tym bardziej, że na blogspocie można bez problemu dopisywać c.d. A ja w mojej sadze nie zdążyłam jeszcze zaprezentować ostatniej panny Lewkonikówny, wobec której mam pewne plany. Natomiast jeden z pokazanych dawno temu na Pingerze lalków jak ulał pasuje na Alojzego Bąbla... ;)
      No i Pan Kleks też powinien wreszcie zmienić stan cywilny... ;)

      Usuń
  2. Bardzo się ucieszyłam widząc, że zaczęłaś przeprowadzkę ;) Uwielbiam Twoje lalkowe baśnie (a zwłaszcza Niezgódków) i bardzo mi ich brakowało ;) Wracaj do nas szybciutko na dobre z nowymi pomysłami...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Weroniko! Dziś dalsza - i nieostatnia - część Niezgódków. :)

      Usuń
  3. Trafiłam tutaj pierwszy raz dzięki Pani córce, jednak już teraz widzę, że zostanę na dłużej. Ta historia o Adasiu i ukochanej bardzo mnie urzekła, a lalki cudowne ! I ta sceneria, czuję się, jak w baśni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i miły komentarz! Nawet nie wiedziałam, że moja córka tu jeszcze zagląda, a tym bardziej - że "zareklamuje" mojego bloga dalej. :)

      Usuń
    2. No przez przypadek się wygadała, ale nie mogłam przepuścić takiej okazji ;)

      Usuń
  4. Ta historyjka i przepiękne zdjęcia powinne już dawno być opublikowane i wydane przez Ciebie książeczce dla dzieci.Zdjęcia marzenie ,cudne.Kawał dobrej roboty.Życzę Ci aby wreszcie ktoś to zauważył i docenił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Uleńko! Cieszę się, że Wy - moje miłe Koleżanki- lubicie te moje bzdurki. To już wystarczające "docenienie" mojej "twórczości" fotograficzno-literakiej. ;)

      Usuń
  5. Ależ się musiałaś napracować nad tą historyjką. Ale miło bylo przypomnieć sobie te opowiastki oraz poznać dalsze dzieje bohaterów:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rezeda nosi przepiękne suknie - ale to uroczy medalion małżeńskiej pary
    najmocniej mnie rozczulił... miło było odwiedzić Wyspę Marzeń i
    Zrealizowanych Fantazji... pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń