środa, 1 maja 2013

Czerwony Kapturek

Dziś, korzystając z pięknego dnia, wybrałam się na pierwszy wiosenny plener.
Mój Czerwony Kapturek nie jest jeszcze skończony, bo z czerwonej czapeczki jest na razie tylko sam daszek, ale zdecydowałam się zaprezentować lalę tak, jak jest.
Sama lalka - to jeden z moich "smutasów", których usiłuję wystylizować na odpowiadającym im bohaterów książek.
Wiadomo - jak dziewczynka idzie sama przez las, to może być trochę niespokojna, jak spotyka wilka - to tym bardziej, stąd jej smutna minka...
Wilka nabyłam na all - nie jest może zbyt drapieżny, raczej sympatyczny, lecz może to i lepiej. W moim baśniowym świecie ma być miło, więc preferuję zakończenie wg Ewy Szelburg-Zarembiny, gdzie wilk zostaje tylko ogłuszony, a po wydobyciu babci i wnuczki  i zaszyciu jego brzucha, żyje sobie dalej... ;)

Czerwony Kapturek sam w wielkim lesie...
 
Dziewczynka wędruje wśród drzew...
 
 
Czas na odpoczynek pod brzózką...
 
 

 
A tu już się czai zły wilk... ;)
 
 
Spotkanie na drodze...

 
 
 

6 komentarzy:

  1. Kapturek jest zjawiskowy! =))) a Wilk wyjątkowo wegetariański =)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! A z tym wilkiem - masz rację ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kapturek Kapturkiem - jaka piękna okolica!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja jestem na etapie wałkowania Czerwonego Kapturka z 2-letnią córką. U nas wilk zamyka babcię w szafie, a potem wstydzi się, że tak brzydko postąpił i z tego wstydu więcej się nie pokazuje w tym lesie.
    chciałam jej kupić lalkę Czerwonego Kapturka, ale jedyna, jaką znalazłam, to mocno uproszczona szmacianka za ponad 100 zł... dziwna sprawa... kapturek to już unikat najwyraźniej :)
    piękny ten strój!

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz dziewczyno talent również krawiecki,strój uszyłaś przepiękny

    OdpowiedzUsuń
  6. zachwycił mnie gorsecik jasnowłosej...

    OdpowiedzUsuń