czwartek, 7 lutego 2013

Katarzyna - lalka Kozety z Nędzników W.Hugo



Przyznaję - nie czytałam całej książki, jedynie wydany osobno fragment p.t. "Kozeta". Tytułowa bohaterka, sierota, żyje w skrajnej nędzy w karczmie okrutnych Tenardierów, gdzie -mimo że ma tylko osiem lat - jest posługaczką do wszystkiego.
Jako lalkomaniaczkę bardzo zainteresowała mnie lalka, którą główny bohater powieści ofiarowuje Kozecie w Wigilię Bożego Narodzenia.
Autor opisuje ją tak:
"W pierwszym rzędzie, na samym przodzie kramu, posadził kupiec ogromną lalkę w różowej, jedwabnej sukience, w wianku ze złotych kłosów na głowie; miała prawdziwe włosy i oczy z emalii. Przez cały dzień siedziało to cudo na wystawie, wzbudzając zachwyty wszystkich przechodniów w wieku do lat dziesięciu, ale nie znalazła się w Montfermeil ani jedna matka dość bogata czy dość rozrzutna, aby ją kupić swemu dziecku.
(...) Kozeta jeszcze nigdy nie widziała lalki z tak bliska. Kram wydał się jej pałacem, a lalka nie była lalką, ale zjawą ze snu. Była to radość, świetność, bogactwo, szczęście, które objawiały się w blaskach jakiejś urojonej jasności temu nieszczęśliwemu stworzeniu, tak głęboko pogrążonemu w ponurej i zimnej nędzy.
.

















(...)Drzwi otworzyły się. Nieznajomy wrócił niosąc oburącz bajeczną lalkę, o której już mówiliśmy (...)
i postawił ją przed Kozetą mówiąc:
- Masz, to dla ciebie.
Kozeta podniosła oczy, patrzyła na idącego ku niej nieznajomego z lalką tak, jak patrzyłaby na idące ku niej słońce (...)
Żadne słowa nie oddadzą wyrazu jej twarzy, na której rozpacz, przestrach i zachwyt pojawsiły się równocześnie.
- Naprawdę, proszę pana? - pytała Kozeta. - Czy na prawdę? To dla mnie ta dama?
(...)-Będzie się nazywała Katarzyna - powiedziała."

Lalka, którą postanowiłam wystylizować jako Katarzynę, nie jest ogromna - mierzy około 40cm. Kupiłam ją na All po konsultacji z Madzią, której bardzo za dobrą radę dziękuję. Lalka jest sygnowana literami WEV i ma twarzyczkę pasującą na "damę".
Co do wieńca ze złotych kłosów - cóż... Jakoś średnio mi pasował do wspaniałej sukni, bo niby kim ta lalka według W.Hugo miała być? Królową żniw?
Ja wyobraziłam ją sobie jako bogato wystrojoną markizę w stylu rokoko. Zamiast wieńca lala dostała stroik ze złotymi listkami, wpięty w wysoką fryzurę. Suknię uszyłam sama. Majeczce dziękuję za kolczyki, które od Niej dostałam - choć ja nie mam przekłutych uszu, to bardzo podpasowały mojej Katarzynie


1 komentarz: